sobota, 15 października 2016

!POSTACIE!

Surimi Tashiko
(Pokrewieństwo:z bratem bliźniakiem Karu Tashiko)
(Lat:Prawie 16)
(Zawód:Duchowna,uczennica akademii 13 znaków)
(Grupa krwi:AB)
(Wzrost:1,63)
(Waga:?)
(Ma:Problemy z sercem,,od czasu wypadku")
Karu Tashiko
(Pokrewieństwo:z siostrą bliźniaczką Suri Tashiko)
(Lat:prawie 16)
(Zawód:Uczeń akademii zabójców)
(Grupa krwi:AB)
(Wzrost:1,75)
(Waga:56)
(Ma:Traumę z dzieciństwa,,od dnia wypadku")
Yuki Kamisami
(Zawód:Uczennica akademii 13 znaków,czarodziejka)
(Lat:16)
Evre Cheng,a obok Ivre Cheng
(Bliźniaczki mają po 16 lat)
(Zawód:Uczennice akademii 13 znaków,Evre-Szamanka dusz,Ivre-Wojowniczka dusz )
Yuriko Tsucho
(Lat:16-17)
(Zawód:Przewodnicząca klasy Cienia,uczennica akademii 13 znaków)
Kanmi Shugo
(Lat:16)
(Zawód:Uczennica akademii 13 znaków,romantyczne bóstwo)
Eri Hike 
(Lat:21)
(Zawód:Dyrektorka "dowódca" akademii zabójców)
 

Naomi Dan
(Miku)
(Lat:15)
(Zawód:Uczennica akademii zabójców)
Shizuka Abe
(Nikro)
(Lat:17)
(Zawód:Uczennica akademii zabojców)

Ario Hike
(Lat:27)
(Zawód:Opiekun grupy zabójców.Wice dyrektorka akademii)
Tshu Nakamura
(Lat:15)
(Zawód:Uczeń akademii 13 znaków,duchowny)

Orio Misaku
(Lat:17-18)
(Zawód:Uczeń akademii 13 znaków,szaman)

Shuu Fushjoka i jego przyjaciel Axel Wasache
(Wiek Shuu:Prawie 16-17 Wiek Axela:16)
(Uczniowie akademii 13 znaków,duchowi wojownicy)

Sue Akira
(Lat:18)
(Uczeń akademii 13 znaków,malarz przyszłości)

Wataru Mamoru
(Lat:15)
(Zawód:Uczeń akademii 13 znaków,łowca)

You Isakoi
(Lat:15-16)
(Zawód:Uczeń akademii 13 znaków,egzorcysta)

Toma Haseruki
(Lat:16)
(Zawód:Uczeń akademii 13 znaków,szkolny podrywacz)
Vessa Tashmo
(Lat:30)
(Zawód:Dyrektorka akademii 13 znaków)
Viniri Rashu
(Lat:27)
(Zawód:Wice dyrektorka akademii 13 znaków)
Yumiko Sese
(Lat:15)
(Zawód:Towarzyszka Surimi,uczennica Mistrza Usuiego)

Kasumi Verbal

Yoshii Seo
Toma Haszu
(Lat:17)
(Zawód:Wojownik dusz,uczeń akademii 13 znaków,rywalizuje z Suri Tashiko)
Osamu Tachoi
(Lat:19)
(Zawód:Obrońca i sojusznik Suri Tashiko,duchowy ojownik)


wtorek, 11 października 2016

*13 znaków*Suri

Rozdział:?
Dyrektorka uśmiechnęła się do mnie miło.
-Tak, jestem tu nowym uczniem-Przytaknęłam. Potem ugadaliśmy resztę, teraz należę do klasy "Cienia". Szybko pożegnałam się z dyrektorką i ruszyłam w kierunku klasy. Miałam straszne obawy, Hana mówiła mi że ta szkoła jest od 16-19 lat, a ja jeszcze nie mam 16 lat. Pokręciłam głową aby wyrzucić z niej te złe myśli.
Dotarłam przed drzwi klasy, wzięłam głęboki wdech i weszłam przed klasę, stanęłam przy biurku nauczyciela.
-W samą porę...moi drodzy, przedstawiam wam 13 osobę w klasie...-Zaczął nauczyciel.
-Nazywam się Sato Rishu,miło mi was poznać!-Przywitałam się a na końcu posłałam im szczery uśmiech.
-Aaaaaahhhh!-Dziewczyny wzdychały,kompletnie nie wiem czemu.Spojrzałam na chłopaków,przełknęłam głośno ślinę bo widziałam ich morderczy wzrok na sobie.
-Spokój!Sato usiądź na końcu w 3 rzędzie-Powiedział nauczyciel,po chwili wrócił do lekcji.Poszłam do mojej ławki i usiadłam przy niej, spojrzałam jeszcze raz na klasę.Zauważyłam różowo włosą dziewczynę tą która zaprowadziła mnie. Patrzyła się na mnie, a ja pomachałam do niej, ona zaczerwieniona odwróciła wzrok.
-Przerwa-
Ostatnia wyszłam z sali i teraz chodziłam sobie korytarzem, gdy nagle popchnięto mnie na szafki.
-No, to nasz nowy...-Ujrzałam chłopaka z mojej klasy który miał brązowe włosy i zielone oczy.
-Coś nie tak?-Spytałam zaskoczona.
-Tak...wiesz, z tą twoją twarzyczką..można by cię wziąć za dziewczynę-Zwrócił uwagę, wziął mój podbródek i przybliżył do swojej twarzy.
-Ha, dobry żart-Zaśmiałam się nerwowo.
-Ja nie żartuję-Mówiąc to puścił mój podbródek i odsuną się.
-Ja..muszę iść-Szybko odeszłam od niego i ruszyłam w kierunku klasy gdzie miałam teraz lekcje.
-Sato-san!-Poczułam że ktoś rzuca mi się na kark.
-Nie mogę oddychać-Ostrzegłam rozbawiona.
-Sato-san jestem przewodniczącą klasy i musisz dołączyć do swoich akt twoje zdjęcie-Upomniała mnie energiczna szaro włosa.
-O,dzięki jutro przyniosę-Zagwarantowałam i weszłam do klasy z tą dziewczyną.
--Przerwa obiadowa-
Poszłam do stołówki wzięłam sobie obiad i usiadłam przy stoliku w kącie sama.Zaczęłam jeść ale nie mogę się uspokoić muszę być bardziej ostrożna.
-Sato-san,prawda?-Podniosłam wzrok i ujrzałam te samo różowo włosął dziewczynę tą którą znam.
-Tak,to ty y...
-Jestem Evre Cheng-Przedstawiła się i w tym momencie podeszła do niej podobna dziewczyna.
-Kto to?-Zapytałam ciekawym wzrokiem.
-Um...to jest Ivre,moja blizniacza siostra-BLIZNIACZA?!Przypomniał mi się Karu i ja.
-Evere,nie oddalaj się tak!-Skarciła ją siostra. Zaśmiałam się.
-Ha?Z czego się śmiejesz?-Zapytała srebrno włosa.
-Z niczego...po prostu,wy dwie przypominacie mnie i mojego brata też bliźniaka-Zamyślona powiedziałam to.
-Sato-san...mamy coś ze sobą wspólnego-Przyznała Evre.
-Na to wygląda
-Em...możemy się dosiąść?-Spytała Evre.
-Och,tak oczywiście
Przysiadły się do stolika.
-Hej,Sato-san!-Do stolika dosiadła się przewodnicząca klasy.
-Witaj...
-Yuriko!-Odpowiedziała szybko i na te pytanie które chciałam zadać.
-Po lekcjach-
Szłam sobie spokojnie chodnikiem.Muszę najpierw się przebrać,a później pójść do świątyni.Przede mną długą drogą,a gdyby tak...
-

       






poniedziałek, 10 października 2016

*13 znaków* Karu

Rozdział:4


-To ten dzień!-do samolotu w,którym siedzieliśmy  prawie szyscy weszła Miku.Była w siódmym niebie.
-Co Ci się stało?-z ironią w głosie zapytała Ario.
-Będę mogła zaśpiewać!-odpowiedziała melodyjnym głosem.Usadła na przeciwko mnie i Nikro.Samolot był jednym z najmienjszych.Najdowały się tu tylko cztery siedzenia.Dzielił drewniany stolik.
-Aha.To dużo wyjaśnia.-stwierdziłem.
-A raczej wszystko.-poprawiła mnie Nikro.
-Dobra ekipa dałna w komplecie możemy lecieć.-oznajmiła Ario.
Do Berlina lecieliśmy jakieś siedem godzin.Po mimo wielu sprzeczek daliśmy jednak radę.
-Na reszcie!Ziemia.-powiedziała uradowana Nikro.Miała chorobę lokomocyjną więc tekilka godzin były dla niej koszmarem.
-Dobra.Ogarnij dupe i idziemy.-oznajmiła Ario.
Dosyć szybko znaleźliśmy się przed upragnionym celem.Nikro miała rację przed wejściem stało około dziesięciu uzbrojonych.
-Ja się nimi zajmę.-powiedziała z uśmiechem Ario.
Koło strażników przemieszczała się jak cień.Groźny cień.Tą krótką ciążę przetrwały strzały.Po mimo tego,że stoję i widzę jak to robiła to wciąż nie wiem jak to robiła.
-Dobra lecimy.-czarnooka dała znak żeby iść za nią.
-Moja kolej.-oznajmiła Nikro wyciągając tablet i złamując po koleji każdy kod.
-Teraz Ty Miku.-powiedziała Ario.
Fioletowowłosa tylko czekała na ten moment.Wzięła głęboki oddech i kaszłnęła.
-Wszystko okej?-zapytała Ario.
-Gardło mnie boli.-oznajmiła fioletowowłosa.
-No to mamy przejebane.-podsumowałem.
-Nie koniecznie.-zaprzeczyła Miku i klasnęła w dłonie.Ściana rozsypała się w drobny mak.
-No nieźle.-stwierdziłem.
-Biegnij po kose!-krzyknęła Ario.
Od razu zacząłem biec w stronę gigantycznego sejfu."Mam Cię" pomyślałem otwerając metalowe drzwi i wyjmując ostrze.
Po chwili znalazłem się na moim miejscu w samolocie.
-No brawo.Bijesz własne rekordy.-gratulowała mi Ario.
-Ile tym razem?-zapytałem ciekawy.
-Jakieś siedem minut zajęło nam to wszystko.Gdyby nie ja to było by szybciej.-powiedziała lekko smutna Miku.
-Następnym razem pujdzie lepiej.-pocieszyłem dziewczynę-Po co mam te coś?
-Nie mam pojęcia.My wykonujemy zadania i dostarczamy towar.Nie ważne żeby jaki.Musisz to zapamiętać.Ciekawość prowadzi do zguby.-podsumowała Ario.
***
-Każda misja jest taka krótka a droga służy się jak nie wiem co.
Byliśmy już w akademii i rozchodziliśmy się po pokojach.
-Diss.
-O co chodzi Nikro?-zapytałem.
-Przestań pierdolić głupoty i daj mi spać!
-Co Ci się stało?Nigdy się tak nie zachiwujesz.
-Odczep się!
Nikro chciała mnie uderzyć pięścią w twarz jednak byłem szybki i zablokowałem cios.
-Co Ci jest?-zapytałem...znowu.
-Odczep się!
Dziewczyna chciała mi się wyrwać jednak przycisnołem ją z ściany.
-Mi możesz wszystko powiedzieć.-szepnęłem jej do ucha.
-Tak bajerować to możesz głupie dziewczyny z pierwszego roku.
-Przynajmniej jesteś już spokojna.
-Ta...To wszystko dla tego,ze mało co i bym zawaliła sprawę.
-Lepiej idź się z tym prześlij.Nie masz się czego obawiać każdy z nas popełnia błędy.
-Wiem ale słyszałam,ze szykuje się grubsza sprawa.Będzie wybieranie najlepszych z najlepszych.Nie wiem co to jest ale chce tam trafić.
-Cała ty.Najlepsza z najlepszych.-powiedziałem z uśmiechem-Dobra ja idę spać.Do jutra.
-Zaczekaj!Powiedz mi czy tęsknisz za siostrą?
-Głupie pytanie.Penie, że tak.Strasznie mi jej brakuje ale przysięgam,że zniszczę akademię 13 znaków .
-Skąd wiesz,że to oni?
-Ario mi powiedziała.
-Aha...ktoś mi kiedyś powiedział...że niszcząc potwora sam staje się potworem...
***

*13 znaków* Karu

Rozdział:4


-To ten dzień!-do samolotu w,którym siedzieliśmy  prawie szyscy weszła Miku.Była w siódmym niebie.
-Co Ci się stało?-z ironią w głosie zapytała Ario.
-Będę mogła zaśpiewać!-odpowiedziała melodyjnym głosem.Usadła na przeciwko mnie i Nikro.Samolot był jednym z najmienjszych.Najdowały się tu tylko cztery siedzenia.Dzielił drewniany stolik.
-Aha.To dużo wyjaśnia.-stwierdziłem.
-A raczej wszystko.-poprawiła mnie Nikro.
-Dobra ekipa dałna w komplecie możemy lecieć.-oznajmiła Ario.
Do Berlina lecieliśmy jakieś siedem godzin.Po mimo wielu sprzeczek daliśmy jednak radę.
-Na reszcie!Ziemia.-powiedziała uradowana Nikro.Miała chorobę lokomocyjną więc tekilka godzin były dla niej koszmarem.
-Dobra.Ogarnij dupe i idziemy.-oznajmiła Ario.
Dosyć szybko znaleźliśmy się przed upragnionym celem.Nikro miała rację przed wejściem stało około dziesięciu uzbrojonych.
-Ja się nimi zajmę.-powiedziała z uśmiechem Ario.
Koło strażników przemieszczała się jak cień.Groźny cień.Tą krótką ciążę przetrwały strzały.Po mimo tego,że stoję i widzę jak to robiła to wciąż nie wiem jak to robiła.
-Dobra lecimy.-czarnooka dała znak żeby iść za nią.
-Moja kolej.-oznajmiła Nikro wyciągając tablet i złamując po koleji każdy kod.
-Teraz Ty Miku.-powiedziała Ario.
Fioletowowłosa tylko czekała na ten moment.Wzięła głęboki oddech i kaszłnęła.
-Wszystko okej?-zapytała Ario.
-Gardło mnie boli.-oznajmiła fioletowowłosa.
-No to mamy przejebane.-podsumowałem.
-Nie koniecznie.-zaprzeczyła Miku i klasnęła w dłonie.Ściana rozsypała się w drobny mak.
-No nieźle.-stwierdziłem.
-Biegnij po kose!-krzyknęła Ario.
Od razu zacząłem biec w stronę gigantycznego sejfu."Mam Cię" pomyślałem otwerając metalowe drzwi i wyjmując ostrze.
Po chwili znalazłem się na moim miejscu w samolocie.
-No brawo.Bijesz własne rekordy.-gratulowała mi Ario.
-Ile tym razem?-zapytałem ciekawy.
-Jakieś siedem minut zajęło nam to wszystko.Gdyby nie ja to było by szybciej.-powiedziała lekko smutna Miku.
-Następnym razem pujdzie lepiej.-pocieszyłem dziewczynę-Po co mam te coś?
-Nie mam pojęcia.My wykonujemy zadania i dostarczamy towar.Nie ważne żeby jaki.Musisz to zapamiętać.Ciekawość prowadzi do zguby.-podsumowała Ario.
***
-Każda misja jest taka krótka a droga służy się jak nie wiem co.
Byliśmy już w akademii i rozchodziliśmy się po pokojach.
-Diss.
-O co chodzi Nikro?-zapytałem.
-Przestań pierdolić głupoty i daj mi spać!
-Co Ci się stało?Nigdy się tak nie zachiwujesz.
-Odczep się!
Nikro chciała mnie uderzyć pięścią w twarz jednak byłem szybki i zablokowałem cios.
-Co Ci jest?-zapytałem...znowu.
-Odczep się!
Dziewczyna chciała mi się wyrwać jednak przycisnołem ją z ściany.
-Mi możesz wszystko powiedzieć.-szepnęłem jej do ucha.
-Tak bajerować to możesz głupie dziewczyny z pierwszego roku.
-Przynajmniej jesteś już spokojna.
-Ta...To wszystko dla tego,ze mało co i bym zawaliła sprawę.
-Lepiej idź się z tym prześlij.Nie masz się czego obawiać każdy z nas popełnia błędy.
-Wiem ale słyszałam,ze szykuje się grubsza sprawa.Będzie wybieranie najlepszych z najlepszych.Nie wiem co to jest ale chce tam trafić.
-Cała ty.Najlepsza z najlepszych.-powiedziałem z uśmiechem-Dobra ja idę spać.Do jutra.
-Zaczekaj!Powiedz mi czy tęsknisz za siostrą?
-Głupie pytanie.Penie, że tak.Strasznie mi jej brakuje ale przysięgam,że zniszczę akademię 13 znaków .
-Skąd wiesz,że to oni?
-Ario mi powiedziała.
-Aha...ktoś mi kiedyś powiedział...że niszcząc potwora sam staje się potworem...
***

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:7
(SURI)
Wróciłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do salonu i padłam na kanapę. Moja duchowa energia została wyczerpana. Westchnęłam.
-Suri Tashiko!!!-Do salonu weszła rozłoszczona Hana.
-T-tak!-Wstałam z kanapy nie chętnie i stałam przed Hano, dzieliła nas tylko kanapa.
-Gdzieś ty była?!-Zapytała rozłoszczona Hana i zmarszczyła czoło.
-Byłam w świątyni Usuiego-Tłumaczyłam się zmęczona.
-Ah tak...zapomniałam że miałaś kolejny raz spróbować nawiązać duchowo nić z twoim towarzyszem-Przyznawała się i usiadła w fotelu. Ja znów położyłam się na kanapie, tym razem spokojniejsza.
-Wybacz Suri...-Zaczęła Hana zasłaniając twarz rękoma.
-Mimo to udało mi się-Zaczęłam jej opowiadać o wszystkim co się wydarzyło dziś w świątyni.Gdy  skończyłam klękła przede mną i prosiła o wybaczenie.Czułam się niezręcznie więc powiedziałam że jest nie  poważna i wybaczyłam jej to ,,przewinienie".Później poszłam pod prysznic i gdy skończyłam go brać ubrałam się w bluzkę na ramiączkach oraz krótkie spodenki to było w kolorze czarnym. Wysuszyłam włosy i weszłam do pokoju. Zmachana padłam na łóżko, przykryłam się kołdrą i usiłowałam zasnąć. Kiedy myślałam że już zasnę to nagle do mojego pokoju ktoś wszedł. To była czyjaś męska sylwetka. Momentalnie otworzyłam oczy i szybko wstałam. Nikogo nie widziałam.Musiało mi się coś przewidzieć.
-Rano-
Ubrałam się w męski mundurek, białą perukę i wziąłem teczkę.
Zeszłam na dół oczywiście założyłam też mój srebrny krzyżyk na szyje oraz poprawiając krawat i perukę. Usiadłam przy stole gdzie jeszcze nie było Hany. Postanowiłam zrobić sobie śniadanie do szkoły i na teraz oraz dla Hany. Spakowałam śniadanie do torby. W tym momencie przyszła Hana jej mina skazywała na to że jest zdziwiona.
-Dzień dobry Hano-Przywitałam się miło.
-D..dzień dobry...Suri?!-Spytała odpowiadając niepewnie.
-Po szkole Suri ale teraz Surio Sato-Poprawiłam ją i puściła do niej oczko. Ona tylko skinęła głową i usiała na krześle.
-Ah, miałam córkę a teraz syna, jak to się stało?Wszyscy będą mnie o ciebie pytać...
-To nie mój pomysł, tylko Usuiego-Wytłumaczyłam podając jej śniadanie. Wzięłam teczkę i wyszłam z domu kieruj szkoły. Minęło 20 minut i już byłam pod szkołą. Weszłam do szkoły i zaczęłam zmierzać w kierunku gabinetu. Ok, zgubiłam się, powinnam zapytać kogoś o drogę. Zauważyłam dziewczynę o krótkich,różowych włosach która czytała książkę na parapecie.
-Przepraszam...-Podeszłam do krótko włosej aby się zapytać
-...mogła byś mnie zaprowadzić do gabinetu dyrektorki?-Zapytałam ją i się uśmiechnąłem.
-Ah...tak, chodz ze mną-Uśmiechnęła się i lekko zarumieniona prowadziła mnie do gabinetu.
-Jesteś nowy?-Zapytała troszkę speszona.
-Tak, dziś jest mój pierwszy dzień-Odpowiedziałam radośnie. Dotarliśmy do wielkich drewnianych drzwi. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka.
-Witaj, ty pewnie jesteś Surio Sato?-Zapytała dyrektorka... 



♦13 znaków♦Karu


Rozdział:



Stałem na cmentarzu przed pomnikiem moich rodziców.Było to miejsce pęłne tajemnic.Panujący tu spokuj,zawsze wszystko wyglądało pięknie.Był mglisty dzień.
-Od ich śmierci minęło jedynaście lat.Powinienieneś się z tym pogodzić.-koło mnie stanęła Ario.
-Wiem.Stojąc tu nic nie ździałam.
-Więc czego chcesz?-zapytała czarnowłosa.
-Zemsty.
                                            ***
-Coś nowego?-zapytałem z pęłną buzią.Byliśmy w stołówce.Dzisiaj na obiat było spagetti.Wielki dom okazał się być szkołą dla zabujców.
-Mógłbyś przestać mlaskać? Zaraz polujesz mi plany.-dodała z groźną miną Ario.Wiedziałem,że udaje znam ją zbyt dobrze.
-Lepiej przejdź do rzeczy.
-Dobra.-powiedziała otwierając czerwony segregator-Będziesz miał kolejną misję.
-Sam?-zapytałem z nadzieją.Za każdym razem gdy miałem coś do załatwienia Ario była przy mnie i nadzorowała wszystko.
-No nie stety.Ale tym razem będzie to misja zespołowa.
-Ile osób?
-Cztery.-odpowiedziała-Ty ja Nikro i Miku.
-Znowu?Zaczynam mieć ich powoli dosyć.
-Spokojnie Diss.Damy radę.-powiedziała zbierając papiery i wychodząc rzuciła-Resztę planów prześle Ci Nikro.
-No to pięknie.-zacząłem mamrotać pod nosem.
Diss,Ario,Miku i Nikro to tylko przezwiska.Każdy z nas musiał z czegoś zasłynąć żeby je zdobyć.Miku to dziewczyna o fioletowym włosach i fiołkowych oczach.Jej specjalnością jest głos.Panuje nad falami dźwiękowym.Ubiera się podobnie co Miku Natsume.Więc stąd się wzięła ta ksywka.Tak naprawdę nazywa Naomi.Nikro to dziewczyna o krótkich czerwonych włosach i oczach tego samego koloru.Czasami zakłada okulary z czerwoną oprawką.Ogólnie lubi ten kolor.Nazywamy ją tak,ponieważ jest jednym z najlepszych hakerów,których mamy.Nikro tak naprawdę nazywa się Shizuka.Na mnie wołają Discord w skrócie Diss.Wszędzie gdzie się pojawie powstaje "mały" chaos.Jestem niezgodą dla równowagi.No i ulubieńcem przywódcy.Jedynie u Ario nie wiadomo skąd się wzięła.
-Hej!Ziemia do Discorda!
Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk Nikro.
-Czego chcesz?
-Wow!Takiego entuzjazmu dawno nie słyszałam.-powiedziała z sarkazmem.
-Ta.Przejdź lepiej do rzeczy.
-Jutro lecimy załatwić sprawę ze srebrnym ostrzem.
-Czekaj...lecimy?-przerwałem czerwonookiej.
-Tak zapewbe samolotem.A dokłaniej do Niemczech.Do Berlina.
-Dobra mów dalej.
-Cel jest prosty.Musimy dostać się do jednego z podziemnych schronów.-na stół położyła swój tablet po czym włączyła hologram bunkru-Kosa znajduje się w sejfie.Żeby wejść do środka trzeba pokonać strażników.Tym zajmie się Ario.Później czeka nas ścianą cyfrowa jest zbudowana z cząsteczek tak gęstych i ostrych niemożliwych do dotknięcia.Tym zajmie się Miku.Po rozwaleniu ściany włączy się alarm.Będę miała jakieś dziesięć minut żeby obejść wszystkie zabezpieczenia i wyłączyć go.Równocześnie otworzę skrytkę ze srebną kosą.Od momencia otwarcia masz jakieś siedemnaście minut żeby ją zabrać.I pamiętaj nie daj się złapać.
-Jasne.
Po objaśnieniu mi planu całej akcji poszłem do pokoju.Był nawet duży skoro byłem ulubieńcem Ario.Beżowe ściany,duże niebieskie łóżko oraz gigantyczna meblościanka na,której roiło się od naboji różnego kalibru oraz innych tego typu żeczy.
Położyłem się  na łóżku i popatrzyłem w sufit.
-Jutro kolejna misja.-jęknołem sam do siebie-...Suri... pomszczę Cię.










wtorek, 4 października 2016

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:5


10 lat później. Mam teraz 15 lat. Gdy jeszcze miałam 5 lat to mój ,,obrońca" wyjechał do Korei by się uczyć modlitwy a Toma wyjechał jakiś rok temu do Rosji. Więc miałam święty spokój. Chodzę co mc na cmentarz gdzie pogrzebano moich rodziców,grób brata znajdował się na innym cmentarzu Strasznie mi ich brakuje ale nauczyłam się z tym żyć z tą pustką.Wracając mój pokój umeblowano tak:
 
Pokój 5 letniej Suri.

Pokój 15 letniej Suri
Ubrałam się w brązowe kozaki,szare rurki,różowa bluzka oraz białe bolerko, do tego na szyi czarna wstążka na której wisi mały srebrny krzyżyk,który dostałam od Usuiego gdy miałam 6 lat. Ponoć ma odstraszać złe duchy. Zeszłam na dół rzucając okiem na zegar, była 7 rano. Zeszłam na dół na śniadanie (gotowany ryż z kawałkami mięsa).Szybko zjadłam nie czekając na wciąż śpiącą Hane. Wzięłam swoją różowo torbę i wybiegłam szybko z domu, po drodze rozczesywałam włosy i próbowałam je uczesać w 2 kucyki.
-Suriii!-Usłyszałam krzyk po drugiej stronie ulicy. Odwróciłam głowę w lewo stronę. To była różowo włosa dziewczyna z niebieskimi oczyma.
-Nagisa!-Odkrzyknęłam do dziewczyny kończąc swoje uczesanie. Przechodziłam włośnie przez ulice gdy nagle wyjechał rozpędzony tir. Spojrzałam w prawo z kąt nadjechał tir. Było już za późno abym się cofnęła. To byłby koniec gdyby ktoś nie pociągnął mnie za rękę do tyłu w samą porę. Gdy się odwróciłam nikogo już nie było. Postanowiłam iść dłuższą drogą i tak spuzniona dotarłam do świątyni. Rzuciłam torbę na taras i pobiegłam szybko do pokoju mistrza Usuiego. Biegłam tym korytarzem przepraszając i omijając chłopaków i gejsze.
-Surii!-Wpadłam na mistrza Usuiego.
-Och mistrzu jak się masz?-Spytałam wesoło i zestresowanie.
-Jesteś gotowa na wezwanie twojego zwierzęcego ducha?-Zapytał mistrz.
-TAK!-Krzyknęłam radośnie i wybiegłam z korytarza do zielonego ogrodu.Stałam na środku kręgu splotłam ręce jak do modlitwy,ułożyłam dłonie razem na klatce piersiowej.Zamknełam oczy i spuściłam lekko głowę.W głowię powtarzałam słowa ,,woda to życie",,ogień to śmierć",,wiatr to przewodnik'',,ziemia to siła''Niech te żywioły wskarzą mi mojego duchowego towarzysza.
W momęcie w który to mówiłam i myślałam wiał silny wiatr ,który miotał moimi włosami na prawo i lewio i przeróżne strony.Przedostałam się do mojej duchowej aury.Była taka kolorowa ale za mną dostrzegłam mroczne barwy.Moje ciało w mojej głowie i włosy świeciło.Odwróciłam się tyłem do ciemnych barw i dostrzegłam przed sobą pięknego świetlistego i białego ogiera.
-Skup się Suri-Usłyszałam głos w mojej głowie.Koń trochę się przestraszył.
-,,Spokojie,nikt Ci nic nie zrobi''-Uspokajałam go.Powoli wyciągnęłam do niego rękę a on powoli lecz nie pewnie się zbliżał do niej.
W prawdziwym świecie wyglondało by jak bym z zamkniętymi oczami wyciągneła przed siebie rękę a wiatr wiał w moje włosy.Wracając koń przyłożył swoją głowę do mojej dłoni.Gdy znów otwożyłam oczy na prawdziwy świat to ten świetlisty ogier też tam był ale w formie ducha którego można dotknąć i zbytnio go nie przypominał.
-Suri...udało Ci się!-Powiedział z entuzjazmem Usui-san.
-Udało?...Udało!-Przytaknełam z jeszcze większym entuzjazmem.
-Teraz możesz go nazwać...-Odezwała się pomocnicza gejsza.
-No to może...Tsuyo,,Siła''-Powiedziałam do siebie i czułam że mu też to się podoba.
-Teraz możesz go do siebie wzywać a on będzie tobie i tylko tobie lojalny-Zastrzegał mnie mistrz.
-Tak...Usui-san!-Przytaknęła rozumiejąc tę sprawe i w tej chwili Tsuyo znikł w lśniącym pyle. Usui poszedł nauczać uczniów razem z duchownymi do świątyni.
Ja zostałam sama w ogrodzie i żucałam nożami w tarczę do rzutek.Mistrz Usui i mnisi mają mi wyznaczyć misje dotyczącą mojej zemsty i nauki do przebaczania oraz bezpieczeństwa..Dla mnie to zwykła  formalność.Chcę tylko 
 zemścić się na ludziach którzy odebrali mi rodziców.To wszystko.Wyszłam z ogrodu i poszłam do sali medytacji,splotłam nogi i już medytowałam.Po godzinie wyszłam z sali na plac świątyni gdzie odbywały się ćwiczenia wojowników Kiao. Wyszłam ze świątyni nie mówiąc nic mistrzowi.Pewnie znów dostane karę.

AUTOR:Animesja1

poniedziałek, 3 października 2016

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:3
Obudziły mnie promienie słońca. Podniosłam się do pozycji siedzącej a głowę skierowałam w prawą stronę gdzie przy samym łóżku znajdowało się duże okno. Wstałam z łóżka, wyjęłam z szafy czyste i nowe ubrania między innymi: czarną spódniczkę w białą kratkę, białą koszulę a na nią czarną kamizelkę, białe podkolanówki, czarne baleriny i ubrałam się w te ubrania. Rozczesałam włosy i z jednego kosmka zaplotłam mały warkoczyk, który przełożyłam przez głowę jako opaskę i związałam czarno wstążką. Od tragedii minął miesiąc, a ja zdążyłam się już oswoić z Hano, z Usuim i z moimi codziennymi lekcjami duchowieństwa w świątyni, ale jedno mnie wnerwia, ten chłopaczek z blond włosami. On ciągle wyzywa mnie do pojedynków i ciągle przegrywa a pro po, Toma chcę zostać duchowym wojownikiem. Dużo mu brakuje do tego, a ja odblokowałam pierwszą duchową pieczęć i mogę widzieć duchy.
Wracając, była 8 rano, wyszłam z pokoju i kierowałam się na dół po schodach do jadalni. Hana-sama i Usui-san ustalili że będę uczyć się w domu do jakiegoś czasu. Weszłam do jadalni i usiadłam przy stole na przeciw Hany.
-Smacznego!
-Smacznego...-Oddałam.
Zaczęłyśmy jeść otoro i gdy byłam w połowie posiłku, zadzwonił telefon. Hana wstała od stołu i wzięła słuchawkę do ręki.
-Halo?...Suri?...Tak, już wstała i zaraz przyjdzie...-Wiedziałam kto to był. Hana odłożyła słuchawkę i wróciła do stołu.
-Czy to był Usui-san?-Spytałam pewna odpowiedzi.
-Tak, powiedziałam mu że zaraz przyjdziesz do niego-Oświadczyła
Skończyłam jeść. Po śniadaniu Hana odprowadziła mnie do świątyni. Weszłam do niej sama i udałam się do pokoju w którym mam lekcje z panem Usuim. Gdy otworzyłam rozsuwane drzwi ujrzałam Usujego na przeciw niego siedział chłopiec który medytował. Ten chłopiec miał granatowymi włosy z czarnymi końcówkami i czarnymi oczami. Wyglądał na 8 latka.
-Dobrze Osamu na dziś koniec, teraz udaj się na zajęcia młodych wojowników-Zwrócił się do niego Usui.
-Tak Usui-san-Chłopiec oddał pokłon i wstał. Gdy wstał ja szybko się cofnęłam i oparłam się o ścianę trochę dalej od drzwi ale przy tej samej ścianie. Z pokoju wyszedł ten chłopiec i zamkną drzwi.
Odwrócił się w moją stronę i spojrzał zaciekawionym wzrokiem.
Też się do niego odwróciłam ale mój wzrok był raczej szklisty.
-Hej, jesteś Suri Tashiko?-Spytał i uśmiechną się.
-Może-Opowiedziałam krótko.W korytarzu panował pół mrok. Więc nie do końca go widziałam, tylko jego sylwetkę a on moją.
-Czyli to ciebie wybrałem na moją panią...-Zwrócił się do mnie, i jaką Panią? Chłopiec podbiegł do mnie złapał za dłoń i wyprowadził na światło na tarasie.
-Patrzcie tylko.Ładna jesteś!-Powiedział głośno ale spokojnie. Wytrzeszczyłam oczy i otworzyłam lekko usta.,, Ładna?"
-Coś nie tak?-Spytał miło i jego uśmiech stał się lekki.
-Suri!-Głos pana Usujego dobiegał za moich pleców. Spojrzałam za siebie i faktycznie był tam Usui.
-Usui-san-Powiedział Osamu nie puszczając mojej ręki. Osamu stał obok mnie i ciągle nie puszczał mojej ręki, to było krępujące.
-Sensei, to o niej mi opowiadałeś?-Spytał uśmiechnięty chłopak. Spojrzałam na niego, nie rozumiałam wyrazu jego twarzy.
-Tak to jest Suri Tashiko,ostatnia z tego rodu-Zaświadczył Usui.
-I że jestem ostatnia z rodu Tashiko to...
-To będę się uczył na wojownika żeby cię ochronić-Oświadczył podekscytowany chłopak.
-Ale .żeby to osiągnąć musisz wyjechać do Korei południowej aby tam się szkolić-Upomniał sensei.
-Tak!-Oddał ucieszony a sensei popatrzył na nasze ciągle trzymające się dłonie.
-Wybacz mistrzu ale w pół mroku nie dostrzegłem że jest aż taka ładna- Wytłumaczył puszczając moją dłoń, potem mistrz powiedział abym ubrała się w białą sukienkę i poszła nad strumyk do małego wodospadu aby tam medytować.Tak też zrobiłam i poszłam przez las do tego ,,Duchowego duchowego" strumyka. 
Zdjęłam buty i weszłam do strumyka i stałam pod spływającą w dół wodą i modliłam się o duszę mamy, taty i brata...


AUTOR:Animesja1

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:3
Obudziły mnie promienie słońca. Podniosłam się do pozycji siedzącej a głowę skierowałam w prawą stronę gdzie przy samym łóżku znajdowało się duże okno. Wstałam z łóżka, wyjęłam z szafy czyste i nowe ubrania między innymi: czarną spódniczkę w białą kratkę, białą koszulę a na nią czarną kamizelkę, białe podkolanówki, czarne baleriny i ubrałam się w te ubrania. Rozczesałam włosy i z jednego kosmka zaplotłam mały warkoczyk, który przełożyłam przez głowę jako opaskę i związałam czarno wstążką. Od tragedii minął miesiąc, a ja zdążyłam się już oswoić z Hano, z Usuim i z moimi codziennymi lekcjami duchowieństwa w świątyni, ale jedno mnie wnerwia, ten chłopaczek z blond włosami. On ciągle wyzywa mnie do pojedynków i ciągle przegrywa a pro po, Toma chcę zostać duchowym wojownikiem. Dużo mu brakuje do tego, a ja odblokowałam pierwszą duchową pieczęć i mogę widzieć duchy.
Wracając, była 8 rano, wyszłam z pokoju i kierowałam się na dół po schodach do jadalni. Hana-sama i Usui-san ustalili że będę uczyć się w domu do jakiegoś czasu. Weszłam do jadalni i usiadłam przy stole na przeciw Hany.
-Smacznego!
-Smacznego...-Oddałam.
Zaczęłyśmy jeść otoro i gdy byłam w połowie posiłku, zadzwonił telefon. Hana wstała od stołu i wzięła słuchawkę do ręki.
-Halo?...Suri?...Tak, już wstała i zaraz przyjdzie...-Wiedziałam kto to był. Hana odłożyła słuchawkę i wróciła do stołu.
-Czy to był Usui-san?-Spytałam pewna odpowiedzi.
-Tak, powiedziałam mu że zaraz przyjdziesz do niego-Oświadczyła
Skończyłam jeść. Po śniadaniu Hana odprowadziła mnie do świątyni. Weszłam do niej sama i udałam się do pokoju w którym mam lekcje z panem Usuim. Gdy otworzyłam rozsuwane drzwi ujrzałam Usujego na przeciw niego siedział chłopiec który medytował. Ten chłopiec miał granatowymi włosy z czarnymi końcówkami i czarnymi oczami. Wyglądał na 8 latka.
-Dobrze Osamu na dziś koniec, teraz udaj się na zajęcia młodych wojowników-Zwrócił się do niego Usui.
-Tak Usui-san-Chłopiec oddał pokłon i wstał. Gdy wstał ja szybko się cofnęłam i oparłam się o ścianę trochę dalej od drzwi ale przy tej samej ścianie. Z pokoju wyszedł ten chłopiec i zamkną drzwi.
Odwrócił się w moją stronę i spojrzał zaciekawionym wzrokiem.
Też się do niego odwróciłam ale mój wzrok był raczej szklisty.
-Hej, jesteś Suri Tashiko?-Spytał i uśmiechną się.
-Może-Opowiedziałam krótko.W korytarzu panował pół mrok. Więc nie do końca go widziałam, tylko jego sylwetkę a on moją.
-Czyli to ciebie wybrałem na moją panią...-Zwrócił się do mnie, i jaką Panią? Chłopiec podbiegł do mnie złapał za dłoń i wyprowadził na światło na tarasie.
-Patrzcie tylko.Ładna jesteś!-Powiedział głośno ale spokojnie. Wytrzeszczyłam oczy i otworzyłam lekko usta.,, Ładna?"
-Coś nie tak?-Spytał miło i jego uśmiech stał się lekki.
-Suri!-Głos pana Usujego dobiegał za moich pleców. Spojrzałam za siebie i faktycznie był tam Usui.
-Usui-san-Powiedział Osamu nie puszczając mojej ręki. Osamu stał obok mnie i ciągle nie puszczał mojej ręki, to było krępujące.
-Sensei, to o niej mi opowiadałeś?-Spytał uśmiechnięty chłopak. Spojrzałam na niego, nie rozumiałam wyrazu jego twarzy.
-Tak to jest Suri Tashiko,ostatnia z tego rodu-Zaświadczył Usui.
-I że jestem ostatnia z rodu Tashiko to...
-To będę się uczył na wojownika żeby cię ochronić-Oświadczył podekscytowany chłopak.
-Ale .żeby to osiągnąć musisz wyjechać do Korei południowej aby tam się szkolić-Upomniał sensei.
-Tak!-Oddał ucieszony a sensei popatrzył na nasze ciągle trzymające się dłonie.
-Wybacz mistrzu ale w pół mroku nie dostrzegłem że jest aż taka ładna- Wytłumaczył puszczając moją dłoń, potem mistrz powiedział abym ubrała się w białą sukienkę i poszła nad strumyk do małego wodospadu aby tam medytować.Tak też zrobiłam i poszłam przez las do tego ,,Duchowego duchowego" strumyka. 
Zdjęłam buty i weszłam do strumyka i stałam pod spływającą w dół wodą i modliłam się o duszę mamy, taty i brata...


AUTOR:Animesja1

niedziela, 2 października 2016

♦13 znaków♦Karu

   Rozdział:2

(Karu)


Mężczyzna zabrał mnie do wojskowego pojazdu.Otworzył tylnie drzwi i wepchną mnie do środka po czym sam weszedł.Dał znak kierwcy żeby ruszysz.Podczas drogi wyciągną telefon i do kogoś zadzwonił.
-Słuchaj mam problem.-zaczą mężczyzna-Taaa przeżył tylko jeden.No co Ty przecież dziecka nie zabije.No dobra ale jak coś to nie moja wina.
Po chwili się rozłączył i spojrzał na mnie.
-Jak dobrze pójdzie to zostaniesz z nami.
Nic nie powiedziałem tylko spojrzałem na niego z przerażeniem.Jechaliśmy około trzech godzin.Kierowca zatrzymał się przed gigantycznym budynkiem wywołującym ciarki na plecach.
-Wysiadamy.-powiedział chłopdno.Nie protestowałem po prostu wysiadłem.
-Chodź za mną.-nakazał.
Weszliśmy dużymi drewnianymi drzwiami.Za nimi znajdował się labirynt drzwi oraz schody prowadzące w różne kierunki.Weszliśmy na schody prowadzące w lewo potem skęciliśmy w prawo.I jeszcze raz w prawo.Na końcu znajdowały się ostatnie metalowe drzwi.Po ich otwarciu znaleźliśmy się w dość dużym pokoju z ogromnym stołem ze stosem papierów.W końcie na krześle siedziała młoda dziewczyna około siedemnastu lat.Miała czarne jak noc włosy do ramion i takie same oczy.Czyściła pistolet.
-Jest twoja siostra?-zapytał facet.
-Co jej zrobiłeś?Jest tak wściekła że jak wejdziesz to nie wyjdziesz.-ukratkiem spojrzała na mnie a na jej twarz zakwitł złowieszczy uśmiech-Zawaliłeś sprawę?Jaki z Ciebie kretyn.
-Zaraz Ci przy...
-Czego się tak drzecie!
Do pomieszczenia weszła dziewczyna o długich czerwonych  oczach i tego samego koloru włosach spiętych w  kucyk.
-Kretyn przyniósł Ci bachora.-zaczęła szatynka.
-Czekaj czy to nie ten?-podeszła do mnie i spojrzała na moją szyję.Z prawej strony niedaleko od obojczyka miałem znamie w kształcie róży.
-Ty idioti!-krzyknęła czerwonooka-To nie ta rodzina!
-Takie podaliście mi namiary!-mężczyzna próbował się bronić.
Patrzyłem przez chwilę na kłucących się dorosłych.
-Dobra młody idziemy.-zakomendowała czarnooka podając mi rękę.Razem wyszliśmy z budynku i znaleźliśmy się za nim.Były tam rozstawione tarcze do strzelania z łuku oraz gigantyczny tor przeszkud.Zboku przy ścianie stło kilkadziesiąt rodzaji broni od kusz i proc po karabinu maszynowe.
-Tak właściwie to jestem Ario.A Ty?
-Karu.-odpwiedziałem niepewnie.
-,,Nadzieja''.-mamrotała.Dobrze a więc prowadzimy tu rekrutację po mimo że maszjakieś pięć lat już mogę ocenić twoje zdolności.Więc zaczniemy od...procy.
Podała mi drewnianą procę i kilka kamyków.
-Celuj w to.-pokazała palcem tarczę oddaloą od nas o dziesięć metrów.Położyłem kamyk i naciągnąlem po chwili puściłem a kamyczek wylądował w dwa metry od tarczy.
-Zero czucia przy naciąganiu...weź kuszę.
Ario pokazała mi jak ją trzymać.Po pięciu minutach byłem już gotowy.
-Strzelaj.
Nacisnęłem spust i trafiłem w środek tarczy.Próbowałem żucać małymi toparami i sztyletami.Dostałem do ręki pistolet oczywiście miniaturowy.
-No cóż za kilka dni przydzielony cię do którejś drużyn.Jesteś mały więc będziesz mieszkać ze mną i siostrą w tym budynku.Jak podrośniesz będziesz mieszkać już ze swoją ekipą.A teraz chodź idzemy coś zjeść i spać.



Autor: Naćpana Żelkami


piątek, 30 września 2016

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:1
Obraz znaleziony dla: anime białe włosy dziewczyny

(Suri)
Czerwono włosa pani zaniosłam mnie do czarnego busa. Spojrzałam na płonącą posiadłość ten ostatni raz.
-"Karu"...-Szepnęłam niesłyszalnie a z moich oczu leciały łzy rozpaczy. Pani usadowiła mnie na przeciw siebie w busie.
-Tylko ona ocalała?-Odezwał się głos kierowcy.
-Tak...ostatnia z rodu Tashiko...-Przytaknęła czerwono włosa kobieta patrząc na mnie. Bus od jechał z pod płonącej posiadłości. Kobieta przez całą drogę rozmawiała z kimś przez telefon. Mam pustkę w mojej duszy i plamę na wspomnieniach z dzieciństwa. Samochód zatrzymał się przed jakąś starożytną japońską świątynią którą ktoś się opiekował. Wysiadłam z czerwono panią, trzymałam ją za rękę i po woli wchodziłyśmy na górę po schodach do świątyni. Co się ze mną stanie?
-Hana!-Krzykną pewien stary człowiek gdy tylko zobaczył czerwono panią ze mną.
-Ojcze!-Oddała uśmiechem, którego kompletnie nie rozumiałam.
Starszy człowiek szybkim krokiem podszedł do nas popatrzył na swoją córkę a potem zdumiony na mnie.
-To ty miałaś tyle szczęścia i przeżyłaś?-Zapytał i klękną przede mną. Spuściłam wzrok na swoje białe, ubrudzone popiołem butki.
-Dobrze, a jak masz na imię skarbie?-Dopytywał mnie.
-S...Suri-Odpowiedziałam wstydliwie.
-(Nowe życie)...pięknie-Oddał i popatrzył na moje kolano.
-Idziemy opatrzeć ci kolano-Dodał, chwycił mnie za rękę i we trójkę poszliśmy do świątyni. Weszliśmy do małego pomieszczenia gdzie była mata. Kazano mi usiąść na niej. Po chwili zabandażowano mi kolano.
-Dziękuje-Szepnęłam do nich.
-Nie ma za co...teraz będziesz tu się uczyć sztuki duchowieństwa-Powiedział starzec poważnym tonem.
-Co?-Nic nie rozumiałam z tego co mówi.
-Przekonasz się...będziesz mieszkać z Haną- Powiedział staruszek i odszedł bez słowa. Burkną coś tylko o uczniach.
-Boje się-Powiedziałam drżącym głosem do czerwonej.
-Nie bój się, wszystko będzie dobrze-Czerwona przytuliła mnie mocno. Po tem wyszłyśmy na zewnątrz, Hana kazała mi usiąść na schodku przed wyjściem i kazała na nią czekać. Zamyślona w żałobie po bracie usłyszałam szelest w krzakach. Z krzaków wyszedł 7 letni chłopiec z blond włosami i pięknymi oczami.
-Co tu robisz?-Zapytał się nie przyjacielsko chłopczyk.
-Czekam, a ty mnie szpiegujesz-Przyznałam. Chłopak lekko się zaczerwienił od wstydu i złości.
-Nie ja tylko czegoś szukałem!-Wybraniał się, wyglądał z tym nawet zabawnie.
-Mimo to od teraz mam cię za wroga, bo mnie obraziłaś!-Krzyczał w moim kierunku wskazującym wymachując palcem.
-Nie obchodzi mnie to...-Powiedziała lodowato do niego.
-Będę z tobą walczył...jestem Toma Haszu, a ty?-Zapytał poważnie i wściekle. Westchnęłam cicho.
-Suri Tashiko-Przedstawiłam się niechętnie i chłodno. Po krótkiej chwili przyszła Hana i zawiozła mnie do jej domu. To był 1 rodzinny dom. Weszłam do środka zdejmując buty.
-Idziemy skarbie, musisz się umyć i coś zjeść-Upomniała wesoło kobieta prowadząc do łazienki.
-Masz tu ręczniki,czyste ubrania,kremy i szampony-Wszystko to położyła na krześle i wanna zaczęła nabierać do siebie ciepłej wody.Hana wlała tam płyn i zaczęła się robić piana.Gdy wanna była już prawie pełna Hana zakręciła wodę i wyszła, a ja zdjęła ubrudzone w popiołu ubrania i odłożyłam na kosz z praniem.Na szyi nad lewym obojczykiem miałam znamie w kształcie księżyca.
Weszłam do wanny i zaczęłam się myć i jednocześnie płakać po moim drogim bracie Karu. Umyta wyszłam z wanny i ubrałam się w koszulę nocną. Wyszłam z łazienki i od razu spostrzegłam przed sobą Hanne. Zaprowadziła mnie do mojego nowego pokoju. Był całkiem przytulny ale wolałam tamten nie zniszczony ogniem i gruzami pokój w dworku. Hana podała mi tacę z jedzeniem i powiedziała to co przez długi czas nie usłyszałam.
-Dobranoc Suri-Uśmiechnięta wyszła z pokoju. Zjadła pyszne jedzenie i położyłam się spać z tymi wydarzeniami miałam ciężki dzień. W głowie szumiały mi słowa "Sama","Ostatnia","Żywa".

Autor Animesja1
Plis o koma




Nadzeja na nowe życie:Prolog

Historia bliźniąt które
zostały rozdzielone w dzieciństwie.Starszy brat Kaoru *nadzieja* i młodsza siostra Suri *nowe życie* przeżyli razem wspaniałe 5 lat.Kiedy nagle wydarzyło się coś co zmieniło ich życie.

...

Mały chłopczyk o czarujących niebieskich oczach i włosach czarnych jak noc szukał swojej matki po całym dworku.
-Mamusiu!Patrz co narysowałem!-krzykną kiedy ją znalazł.
-Ślicznie.-odpowiedziała spoglądając na obrazek na,którym znajdowała się cała jego rodzina.-Gdzi twoja siostra?
-Tutaj na obrazku koło mnie.
-Nie oto pytam.
-Była chyba w ogrodzie.-odpowiedział niepewnie.
-Pujdź po nią.
-Dobrze.-odpowiedział wychodząc na zewnątrz.Pobiegł w stronę gigantycznej płaczącej wierzby.Znajdowała się tam mała huśtawka na,której tak jak się domyślał była jego bliźniaczka.Po cichu podszedł od tyłu do dziewczynki.
-Nie myśl,że mnie wystraszysz Karu.-powiedziała chłodno dziewczynka.
-Mogłabyś się uśmiechnąć.Ciągle chodzisz smutna.
-Może kiedyś.
-Oj przestań Suri.Lepiej chodź.Mama Cię woła.
Chłopiec pomugł białowłosej zejść z huśtawki i razem pobiegli do dworku.

...

Gdy weszli do środka pierwsze co żuciło im się w oczy była mała kałuża czerwonej cieczy.

-Pewnie ktoś dostał krwotoku z nosa.-zapewniał chłopczyk.

Jednak kiedy stawiali kolejne kroki krwi było coraz więcej.W pewnym momencie natkneli się na ciało swojej rodzicielki.

-Mamusiu!-chłopczyk klękną przy matce i chwycił za lodowatą już dłoń bladej kobiety.Dziewczyna stała w szoku z lekko otwartą buzią nie dopuszczając do siebie tego co widzi.Kobieta ledwoj oddychała,patrzyła na nich swoimi szklanymi oczami.Resztą siły zdołała powiedzieć.

-,,Opiekuj się siostrą...Karu...Suri..Kocham was''

Dziewczyna upadła na kolana i zaczęła ronić łzy.Po policzku Karu spłyneło kilka łez,które zetarł kiedy zobaczył jego rysunek w dłoni martwej już kobiety.Wziął go  i schował do kieszeni.

-Karu?-jego siostra patrzyła na niego zapłakna.

-Będzie dobrze.-posłał siostrze smuty uśmiech po czym wstał i razem z Suri pobiegli w poszukiwaniu ojca.Biegnąc prostymi korytarzami i zaglądajac do karzdych drzwi w pewnym momencie usłyszeli dziewne odgłosy z gabinetu piętro wyrzej.Od razu pobiegli w stronę hałasu.Ggdy dotarli na miejsce zobaczyli że drzwi do gabinetu ich ojca były uchylone.Ukradkiem zobaczyli w nich jak jakiś mężczyzna ubrany na czarno w masce.Mówił w dziwnym języku i celował bronią AK14 prosto w jego klatkę piersiową.Na krótką chwilę bliźnięta zobaczyli jak ich ojciec patrzy w ich oczy.Z jego ust dało się odczytać "uciekajcie".Sekundę po tym człowiek w masce strzelił bronią prosto w jego serce.Przerażone rodzeństwo powoli odsunęło się od drzwi by potem uciekać ile sił w nogach.Zbierając ze schodów Suri połknęła się i upadła.Miała zwarte kolano.
-Suri!-krzykną przerażony chłopak.
-Karu!-odkrzyknęła.
Ze schodów zbiegł ten sam mężczyzna który zabił ich ojca.Tym razem w ręce trzymał butelkę z żółtym płynem rozlewając ją za sobą.
-Bęzyna?!-krzyknęła przerażona dziewczyna a po jej słowach między rodzeństwem pojawiła ściana ognia.Chłopiec miał zacząć krzyczeć kiedy ktoś chywcił go i przeżucił przez ramię wynosząc z domu.Karu nie protestował wiedział że to już koniec.Tym czasem Suri biegła prosto przez siebie jak najdalej od ognia.W końcu tragiła do tylniego wyjścia.Pobiegła prosto aż wpadła na coś dużego.
-Wszystko w porządku?-to była wysoka dziewczyna o czerwonych włosach.Suri pokreciła przecząco głową.
-Wygląda na to,że ktoś przeżył.Zabieramy ją do nas.
Kobieta powiedziała coś do telefonu i podniosła dziewczynkę zabierając ją do dużego busa.

...