poniedziałek, 10 października 2016

*13 znaków* Karu

Rozdział:4


-To ten dzień!-do samolotu w,którym siedzieliśmy  prawie szyscy weszła Miku.Była w siódmym niebie.
-Co Ci się stało?-z ironią w głosie zapytała Ario.
-Będę mogła zaśpiewać!-odpowiedziała melodyjnym głosem.Usadła na przeciwko mnie i Nikro.Samolot był jednym z najmienjszych.Najdowały się tu tylko cztery siedzenia.Dzielił drewniany stolik.
-Aha.To dużo wyjaśnia.-stwierdziłem.
-A raczej wszystko.-poprawiła mnie Nikro.
-Dobra ekipa dałna w komplecie możemy lecieć.-oznajmiła Ario.
Do Berlina lecieliśmy jakieś siedem godzin.Po mimo wielu sprzeczek daliśmy jednak radę.
-Na reszcie!Ziemia.-powiedziała uradowana Nikro.Miała chorobę lokomocyjną więc tekilka godzin były dla niej koszmarem.
-Dobra.Ogarnij dupe i idziemy.-oznajmiła Ario.
Dosyć szybko znaleźliśmy się przed upragnionym celem.Nikro miała rację przed wejściem stało około dziesięciu uzbrojonych.
-Ja się nimi zajmę.-powiedziała z uśmiechem Ario.
Koło strażników przemieszczała się jak cień.Groźny cień.Tą krótką ciążę przetrwały strzały.Po mimo tego,że stoję i widzę jak to robiła to wciąż nie wiem jak to robiła.
-Dobra lecimy.-czarnooka dała znak żeby iść za nią.
-Moja kolej.-oznajmiła Nikro wyciągając tablet i złamując po koleji każdy kod.
-Teraz Ty Miku.-powiedziała Ario.
Fioletowowłosa tylko czekała na ten moment.Wzięła głęboki oddech i kaszłnęła.
-Wszystko okej?-zapytała Ario.
-Gardło mnie boli.-oznajmiła fioletowowłosa.
-No to mamy przejebane.-podsumowałem.
-Nie koniecznie.-zaprzeczyła Miku i klasnęła w dłonie.Ściana rozsypała się w drobny mak.
-No nieźle.-stwierdziłem.
-Biegnij po kose!-krzyknęła Ario.
Od razu zacząłem biec w stronę gigantycznego sejfu."Mam Cię" pomyślałem otwerając metalowe drzwi i wyjmując ostrze.
Po chwili znalazłem się na moim miejscu w samolocie.
-No brawo.Bijesz własne rekordy.-gratulowała mi Ario.
-Ile tym razem?-zapytałem ciekawy.
-Jakieś siedem minut zajęło nam to wszystko.Gdyby nie ja to było by szybciej.-powiedziała lekko smutna Miku.
-Następnym razem pujdzie lepiej.-pocieszyłem dziewczynę-Po co mam te coś?
-Nie mam pojęcia.My wykonujemy zadania i dostarczamy towar.Nie ważne żeby jaki.Musisz to zapamiętać.Ciekawość prowadzi do zguby.-podsumowała Ario.
***
-Każda misja jest taka krótka a droga służy się jak nie wiem co.
Byliśmy już w akademii i rozchodziliśmy się po pokojach.
-Diss.
-O co chodzi Nikro?-zapytałem.
-Przestań pierdolić głupoty i daj mi spać!
-Co Ci się stało?Nigdy się tak nie zachiwujesz.
-Odczep się!
Nikro chciała mnie uderzyć pięścią w twarz jednak byłem szybki i zablokowałem cios.
-Co Ci jest?-zapytałem...znowu.
-Odczep się!
Dziewczyna chciała mi się wyrwać jednak przycisnołem ją z ściany.
-Mi możesz wszystko powiedzieć.-szepnęłem jej do ucha.
-Tak bajerować to możesz głupie dziewczyny z pierwszego roku.
-Przynajmniej jesteś już spokojna.
-Ta...To wszystko dla tego,ze mało co i bym zawaliła sprawę.
-Lepiej idź się z tym prześlij.Nie masz się czego obawiać każdy z nas popełnia błędy.
-Wiem ale słyszałam,ze szykuje się grubsza sprawa.Będzie wybieranie najlepszych z najlepszych.Nie wiem co to jest ale chce tam trafić.
-Cała ty.Najlepsza z najlepszych.-powiedziałem z uśmiechem-Dobra ja idę spać.Do jutra.
-Zaczekaj!Powiedz mi czy tęsknisz za siostrą?
-Głupie pytanie.Penie, że tak.Strasznie mi jej brakuje ale przysięgam,że zniszczę akademię 13 znaków .
-Skąd wiesz,że to oni?
-Ario mi powiedziała.
-Aha...ktoś mi kiedyś powiedział...że niszcząc potwora sam staje się potworem...
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz