Rozdział:7
(SURI)
Wróciłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do salonu i padłam na kanapę. Moja duchowa energia została wyczerpana. Westchnęłam.-Suri Tashiko!!!-Do salonu weszła rozłoszczona Hana.
-T-tak!-Wstałam z kanapy nie chętnie i stałam przed Hano, dzieliła nas tylko kanapa.
-Gdzieś ty była?!-Zapytała rozłoszczona Hana i zmarszczyła czoło.
-Byłam w świątyni Usuiego-Tłumaczyłam się zmęczona.
-Ah tak...zapomniałam że miałaś kolejny raz spróbować nawiązać duchowo nić z twoim towarzyszem-Przyznawała się i usiadła w fotelu. Ja znów położyłam się na kanapie, tym razem spokojniejsza.
-Wybacz Suri...-Zaczęła Hana zasłaniając twarz rękoma.
-Mimo to udało mi się-Zaczęłam jej opowiadać o wszystkim co się wydarzyło dziś w świątyni.Gdy skończyłam klękła przede mną i prosiła o wybaczenie.Czułam się niezręcznie więc powiedziałam że jest nie poważna i wybaczyłam jej to ,,przewinienie".Później poszłam pod prysznic i gdy skończyłam go brać ubrałam się w bluzkę na ramiączkach oraz krótkie spodenki to było w kolorze czarnym. Wysuszyłam włosy i weszłam do pokoju. Zmachana padłam na łóżko, przykryłam się kołdrą i usiłowałam zasnąć. Kiedy myślałam że już zasnę to nagle do mojego pokoju ktoś wszedł. To była czyjaś męska sylwetka. Momentalnie otworzyłam oczy i szybko wstałam. Nikogo nie widziałam.Musiało mi się coś przewidzieć.
-Rano-
Ubrałam się w męski mundurek, białą perukę i wziąłem teczkę.
Zeszłam na dół oczywiście założyłam też mój srebrny krzyżyk na szyje oraz poprawiając krawat i perukę. Usiadłam przy stole gdzie jeszcze nie było Hany. Postanowiłam zrobić sobie śniadanie do szkoły i na teraz oraz dla Hany. Spakowałam śniadanie do torby. W tym momencie przyszła Hana jej mina skazywała na to że jest zdziwiona.
-Dzień dobry Hano-Przywitałam się miło.
-D..dzień dobry...Suri?!-Spytała odpowiadając niepewnie.
-Po szkole Suri ale teraz Surio Sato-Poprawiłam ją i puściła do niej oczko. Ona tylko skinęła głową i usiała na krześle.
-Ah, miałam córkę a teraz syna, jak to się stało?Wszyscy będą mnie o ciebie pytać...
-To nie mój pomysł, tylko Usuiego-Wytłumaczyłam podając jej śniadanie. Wzięłam teczkę i wyszłam z domu kieruj szkoły. Minęło 20 minut i już byłam pod szkołą. Weszłam do szkoły i zaczęłam zmierzać w kierunku gabinetu. Ok, zgubiłam się, powinnam zapytać kogoś o drogę. Zauważyłam dziewczynę o krótkich,różowych włosach która czytała książkę na parapecie.
-Przepraszam...-Podeszłam do krótko włosej aby się zapytać
-...mogła byś mnie zaprowadzić do gabinetu dyrektorki?-Zapytałam ją i się uśmiechnąłem.
-Ah...tak, chodz ze mną-Uśmiechnęła się i lekko zarumieniona prowadziła mnie do gabinetu.
-Jesteś nowy?-Zapytała troszkę speszona.
-Tak, dziś jest mój pierwszy dzień-Odpowiedziałam radośnie. Dotarliśmy do wielkich drewnianych drzwi. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka.
-Witaj, ty pewnie jesteś Surio Sato?-Zapytała dyrektorka...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz