poniedziałek, 3 października 2016

♦13 znaków♦Suri

Rozdział:3
Obudziły mnie promienie słońca. Podniosłam się do pozycji siedzącej a głowę skierowałam w prawą stronę gdzie przy samym łóżku znajdowało się duże okno. Wstałam z łóżka, wyjęłam z szafy czyste i nowe ubrania między innymi: czarną spódniczkę w białą kratkę, białą koszulę a na nią czarną kamizelkę, białe podkolanówki, czarne baleriny i ubrałam się w te ubrania. Rozczesałam włosy i z jednego kosmka zaplotłam mały warkoczyk, który przełożyłam przez głowę jako opaskę i związałam czarno wstążką. Od tragedii minął miesiąc, a ja zdążyłam się już oswoić z Hano, z Usuim i z moimi codziennymi lekcjami duchowieństwa w świątyni, ale jedno mnie wnerwia, ten chłopaczek z blond włosami. On ciągle wyzywa mnie do pojedynków i ciągle przegrywa a pro po, Toma chcę zostać duchowym wojownikiem. Dużo mu brakuje do tego, a ja odblokowałam pierwszą duchową pieczęć i mogę widzieć duchy.
Wracając, była 8 rano, wyszłam z pokoju i kierowałam się na dół po schodach do jadalni. Hana-sama i Usui-san ustalili że będę uczyć się w domu do jakiegoś czasu. Weszłam do jadalni i usiadłam przy stole na przeciw Hany.
-Smacznego!
-Smacznego...-Oddałam.
Zaczęłyśmy jeść otoro i gdy byłam w połowie posiłku, zadzwonił telefon. Hana wstała od stołu i wzięła słuchawkę do ręki.
-Halo?...Suri?...Tak, już wstała i zaraz przyjdzie...-Wiedziałam kto to był. Hana odłożyła słuchawkę i wróciła do stołu.
-Czy to był Usui-san?-Spytałam pewna odpowiedzi.
-Tak, powiedziałam mu że zaraz przyjdziesz do niego-Oświadczyła
Skończyłam jeść. Po śniadaniu Hana odprowadziła mnie do świątyni. Weszłam do niej sama i udałam się do pokoju w którym mam lekcje z panem Usuim. Gdy otworzyłam rozsuwane drzwi ujrzałam Usujego na przeciw niego siedział chłopiec który medytował. Ten chłopiec miał granatowymi włosy z czarnymi końcówkami i czarnymi oczami. Wyglądał na 8 latka.
-Dobrze Osamu na dziś koniec, teraz udaj się na zajęcia młodych wojowników-Zwrócił się do niego Usui.
-Tak Usui-san-Chłopiec oddał pokłon i wstał. Gdy wstał ja szybko się cofnęłam i oparłam się o ścianę trochę dalej od drzwi ale przy tej samej ścianie. Z pokoju wyszedł ten chłopiec i zamkną drzwi.
Odwrócił się w moją stronę i spojrzał zaciekawionym wzrokiem.
Też się do niego odwróciłam ale mój wzrok był raczej szklisty.
-Hej, jesteś Suri Tashiko?-Spytał i uśmiechną się.
-Może-Opowiedziałam krótko.W korytarzu panował pół mrok. Więc nie do końca go widziałam, tylko jego sylwetkę a on moją.
-Czyli to ciebie wybrałem na moją panią...-Zwrócił się do mnie, i jaką Panią? Chłopiec podbiegł do mnie złapał za dłoń i wyprowadził na światło na tarasie.
-Patrzcie tylko.Ładna jesteś!-Powiedział głośno ale spokojnie. Wytrzeszczyłam oczy i otworzyłam lekko usta.,, Ładna?"
-Coś nie tak?-Spytał miło i jego uśmiech stał się lekki.
-Suri!-Głos pana Usujego dobiegał za moich pleców. Spojrzałam za siebie i faktycznie był tam Usui.
-Usui-san-Powiedział Osamu nie puszczając mojej ręki. Osamu stał obok mnie i ciągle nie puszczał mojej ręki, to było krępujące.
-Sensei, to o niej mi opowiadałeś?-Spytał uśmiechnięty chłopak. Spojrzałam na niego, nie rozumiałam wyrazu jego twarzy.
-Tak to jest Suri Tashiko,ostatnia z tego rodu-Zaświadczył Usui.
-I że jestem ostatnia z rodu Tashiko to...
-To będę się uczył na wojownika żeby cię ochronić-Oświadczył podekscytowany chłopak.
-Ale .żeby to osiągnąć musisz wyjechać do Korei południowej aby tam się szkolić-Upomniał sensei.
-Tak!-Oddał ucieszony a sensei popatrzył na nasze ciągle trzymające się dłonie.
-Wybacz mistrzu ale w pół mroku nie dostrzegłem że jest aż taka ładna- Wytłumaczył puszczając moją dłoń, potem mistrz powiedział abym ubrała się w białą sukienkę i poszła nad strumyk do małego wodospadu aby tam medytować.Tak też zrobiłam i poszłam przez las do tego ,,Duchowego duchowego" strumyka. 
Zdjęłam buty i weszłam do strumyka i stałam pod spływającą w dół wodą i modliłam się o duszę mamy, taty i brata...


AUTOR:Animesja1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz