piątek, 30 września 2016

Nadzeja na nowe życie:Prolog

Historia bliźniąt które
zostały rozdzielone w dzieciństwie.Starszy brat Kaoru *nadzieja* i młodsza siostra Suri *nowe życie* przeżyli razem wspaniałe 5 lat.Kiedy nagle wydarzyło się coś co zmieniło ich życie.

...

Mały chłopczyk o czarujących niebieskich oczach i włosach czarnych jak noc szukał swojej matki po całym dworku.
-Mamusiu!Patrz co narysowałem!-krzykną kiedy ją znalazł.
-Ślicznie.-odpowiedziała spoglądając na obrazek na,którym znajdowała się cała jego rodzina.-Gdzi twoja siostra?
-Tutaj na obrazku koło mnie.
-Nie oto pytam.
-Była chyba w ogrodzie.-odpowiedział niepewnie.
-Pujdź po nią.
-Dobrze.-odpowiedział wychodząc na zewnątrz.Pobiegł w stronę gigantycznej płaczącej wierzby.Znajdowała się tam mała huśtawka na,której tak jak się domyślał była jego bliźniaczka.Po cichu podszedł od tyłu do dziewczynki.
-Nie myśl,że mnie wystraszysz Karu.-powiedziała chłodno dziewczynka.
-Mogłabyś się uśmiechnąć.Ciągle chodzisz smutna.
-Może kiedyś.
-Oj przestań Suri.Lepiej chodź.Mama Cię woła.
Chłopiec pomugł białowłosej zejść z huśtawki i razem pobiegli do dworku.

...

Gdy weszli do środka pierwsze co żuciło im się w oczy była mała kałuża czerwonej cieczy.

-Pewnie ktoś dostał krwotoku z nosa.-zapewniał chłopczyk.

Jednak kiedy stawiali kolejne kroki krwi było coraz więcej.W pewnym momencie natkneli się na ciało swojej rodzicielki.

-Mamusiu!-chłopczyk klękną przy matce i chwycił za lodowatą już dłoń bladej kobiety.Dziewczyna stała w szoku z lekko otwartą buzią nie dopuszczając do siebie tego co widzi.Kobieta ledwoj oddychała,patrzyła na nich swoimi szklanymi oczami.Resztą siły zdołała powiedzieć.

-,,Opiekuj się siostrą...Karu...Suri..Kocham was''

Dziewczyna upadła na kolana i zaczęła ronić łzy.Po policzku Karu spłyneło kilka łez,które zetarł kiedy zobaczył jego rysunek w dłoni martwej już kobiety.Wziął go  i schował do kieszeni.

-Karu?-jego siostra patrzyła na niego zapłakna.

-Będzie dobrze.-posłał siostrze smuty uśmiech po czym wstał i razem z Suri pobiegli w poszukiwaniu ojca.Biegnąc prostymi korytarzami i zaglądajac do karzdych drzwi w pewnym momencie usłyszeli dziewne odgłosy z gabinetu piętro wyrzej.Od razu pobiegli w stronę hałasu.Ggdy dotarli na miejsce zobaczyli że drzwi do gabinetu ich ojca były uchylone.Ukradkiem zobaczyli w nich jak jakiś mężczyzna ubrany na czarno w masce.Mówił w dziwnym języku i celował bronią AK14 prosto w jego klatkę piersiową.Na krótką chwilę bliźnięta zobaczyli jak ich ojciec patrzy w ich oczy.Z jego ust dało się odczytać "uciekajcie".Sekundę po tym człowiek w masce strzelił bronią prosto w jego serce.Przerażone rodzeństwo powoli odsunęło się od drzwi by potem uciekać ile sił w nogach.Zbierając ze schodów Suri połknęła się i upadła.Miała zwarte kolano.
-Suri!-krzykną przerażony chłopak.
-Karu!-odkrzyknęła.
Ze schodów zbiegł ten sam mężczyzna który zabił ich ojca.Tym razem w ręce trzymał butelkę z żółtym płynem rozlewając ją za sobą.
-Bęzyna?!-krzyknęła przerażona dziewczyna a po jej słowach między rodzeństwem pojawiła ściana ognia.Chłopiec miał zacząć krzyczeć kiedy ktoś chywcił go i przeżucił przez ramię wynosząc z domu.Karu nie protestował wiedział że to już koniec.Tym czasem Suri biegła prosto przez siebie jak najdalej od ognia.W końcu tragiła do tylniego wyjścia.Pobiegła prosto aż wpadła na coś dużego.
-Wszystko w porządku?-to była wysoka dziewczyna o czerwonych włosach.Suri pokreciła przecząco głową.
-Wygląda na to,że ktoś przeżył.Zabieramy ją do nas.
Kobieta powiedziała coś do telefonu i podniosła dziewczynkę zabierając ją do dużego busa.

...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz